środa, 20 maja 2015

Eredin aen Bluast Geve

"... - Tego śmiecia ze scoia'tael zarąbałem i nawet się nie zmęczyłem. Może i umiał on się bić, ale pół żywy z głodu nie stanowił nawet wyzwania - mój rozmówca potarł kciukiem dziwną, jakby szarpaną bliznę rozlewająca się nieregularną plamą od przykrytego opaska oczodołu po po ucho i policzek - Wcale nie straszne te elfy z komanda. Ale potem... - przełknął ślinę, po czym podjął zduszonym głosem - Potem przyszły wiewiórki..."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz